sobota, 25 maja 2013

Błotna maska przeciwzmarszczkowa "Age Protect" firmy Efektima

Dzisiaj ponownie maseczkowo z Efektimą. Tym razem bierzemy na tapetę Błotną maskę przeciwzmarszczkową "Age Protect". Wprawdzie w wieku 21 lat problemu ze zmarszczkami jeszcze nie mam, ale postanowiłam ją przetestować na sobie, ponieważ takie maseczki posiadają wiele innych zalet. Chcecie się dowiedzieć o niej czegoś więcej? Zapraszam :)


Co obiecuje producent: Odmładzająca skórę maseczka, na bazie błota zawierającego 70% substancji organicznych. Głęboko wnika w pory, absorbuje nagromadzone zanieczyszczenia, dodaje blasku i witalności. Biostymuluje komórki skóry, powodując wzrost elastyczności i efekt wzmocnienia naskórka. Dodatkowo maseczka wzbogacona została w wyciąg z kwiatu orchidei, który nawilża, działa przeciwstarzeniowo oraz redukuje drobne zmarszczki. 

Efektem zabiegu jest wzmocniona, bardziej napięta i elastyczna skóra. Zmarszczki są mniej widoczne, a cera świeża i promienna.


Moja opinia:
Maseczka mieści się w dość stonowanej kolorystycznie saszetce o pojemności 7 ml.  Taka ilość produktu wystarczyła mi na pokrycie twarzy, szyi i dekoltu, więc w tej kwestii jestem bardzo zadowolona. 
Kolor jak i konsystencja maseczki przypomina mi prawdziwe błotko, w sumie na opakowaniu jest napisane "Błotna maska" , a więc jak najbardziej ta informacja się zgadza. Przy nakładaniu produktu na twarz czułam jakby to był dość gęsty krem, ale mimo wszystko aplikacja była szybka i bezproblemowa


Gdy maska znajdowała się już na swoim miejscu, po chwili poczułam na buźce dość nieprzyjemne szczypanie (pieczenie), które utrzymywało się przez pewien czas. Bałam się czy aby na pewno jest wszystko w porządku i produkt nie wyrządzi mi krzywdy, ale gdy pieczenie ustało, postanowiłam, że zmyję ją dopiero wtedy, kiedy minie zalecany czas podany przez producenta. Po ok 20min pozbyłam się maseczki za pomocą letniej wody. Obawiałam się, że gdy spojrzę w lustro zobaczę mnóstwo podrażnień spowodowanych wcześniejszym pieczeniem , ale nic takiego nie wystąpiło.

Skóra po użyciu maseczki była nawilżona, gładka i promienna. A jeśli chodzi o działanie przeciwzmarszczkowe to jeszcze nie mnie to oceniać, ale mogę powiedzieć, że poczułam efekt przyjemnego napięcia buźki.


Maseczka ma swoje zalety, ale też dość istotną (jak dla mnie) wadę - pieczenie, dlatego ani jej nie polecam, ani też nie odradzam. Myślę, że trzeba przekonać się osobiście czy dana maseczka nam odpowiada czy też nie, ponieważ każda z nas ma inną skórę i inaczej reaguje na różne składniki.


Kosmetyk do testów otrzymałam od serwisu bangla.pl w ramach współpracy z Klubem Kejt.
Nie wpłynęło to jednak na moją opinię.



O innych maseczkach jakie miałam okazje przetestować możecie poczytać tutaj :

        

         

21 komentarzy:

  1. ach, też się często obawiam że maseczki będą mnie piekły :(

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja nie czułam żadnego pieczenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm.... W oczyszczania jest w porządku ale szczypanie mnie odstrasza..

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię piekących maseczek, nawet jeśli efekty są mega zadowalające...:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja jakoś bałabym się ryzykować z maseczką, która nie jest przeznaczona dla mojego rodzaju skóry... pooozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Efekt pieczenia też się u mnie pojawił, ale ogólnie oceniam dobrze ten produkt ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie znałam jej :)

    obserwujemy ?:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie próbowałam tej maseczki :) ale nie lubię, jak maseczki wywołują pieczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobre błotko nie jest złe ;) Ja też nie lubię tych pieczących, ale z drugiej strony testuję teraz stuprocentowe błoto z morza martwego i ono dopiero piecze! Ale za to efekty - niesamowite... Więc może czasem warto sie poświęcić ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakos nie wierze w maski ani tanie kremy przeciwzmarszczkowe.
    Ale fajny blogasek")

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi ta maseczka nie przypasowała :( Wolę jej koleżankę, maseczkę oczyszczającą ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja w ogóle nie używam takich maseczek... :) Pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Te maseczki mają cudne opakowania. Miałam dopiero ich dwie wersje (inne niż ta) i okazały się świetne.

    OdpowiedzUsuń
  14. szczypanie niestety sprawiło,że ją odstawiłam.. :c

    u mnie nowy makijaż, zapraszam! http://pear-up.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę ja kiedyś wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  16. tez nie lubię pieczenia:)
    a i chciałam Ci powiedzieć,że podoba mi się bardzo strona wizualna Twojego bloga:))

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubie maseczki z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie lubię efektu pieczenia na twarzy więc maseczka nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie używałam jeszcze masek z tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam jedną maseczkę z tej firmy, ale skutecznie zniechęciła mnie do zakupu innych niestety.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy jej nie stosowałam.
    A co do pieczenia - też używam pewnej maseczki, która doskonale działa na moją cerę, ale powoduje pieczenie... Jednak nie zrażam się, może tak musi być? ;)

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony tu komentarz .
Mile widziane uwagi jak również wskazówki, które pomogą mi w ulepszaniu bloga .
Jeśli spodobało Ci się u mnie, to zapraszam częściej ! ;)